Fabularną stronę gry można uznać za co najwyżej poprawną. Twórcy postawili na sprawdzone rozwiązania, nie siląc się zbytnio na większąFabularną stronę gry można uznać za co najwyżej poprawną. Twórcy postawili na sprawdzone rozwiązania, nie siląc się zbytnio na większą innowacyjność scenariusza. Nie oznacza to jednak, że gra nie posiada swoich zalet. Na pewno można do nich zaliczyć całkiem przyjemnie rozwijającą się intrygę, która w kilku momentach potrafi zaskoczyć gracza. Gdyby tylko mocniej ją rozbudowano, mogłoby to wpłynąć zbawiennie na samą historię. Jeśli chodzi o wady, to na pewno przysłowiową łyżeczką dziegciu są tutaj pewne kuriozalne elementy opowieści. Doskonałym przykładem tego może być zachowanie głównej bohaterki, która w jednej chwili przeżywa śmierć mieszkańców wioski, w której żyła (co jest zrozumiałe), jednak chwilę później nie przeszkadza jej to w eksterminacji wieśniaków z innego miejsca. Logiki w tych poczynaniach naprawdę trudno jest się doszukać.
Tak jak zostało to już wspomniane, kierowana przez gracza drużyna może składać się z czternastu postaci. Jest to liczba dość imponująca jak na skalę projektu. Sami bohaterowie są dość dobrze rozpisani, każdy z nich ma za sobą jakąś konkretną przeszłość, która zostaje odkrywana w dialogach pomiędzy poszczególnymi walkami. Relacje zachodzące pomiędzy członkami drużyny są ciekawe i dobrze przygotowane. Są one również dość różnorodne, często nacechowane pewną dawką emocjonalności, która wraz z postępami w grze może się zmieniać. Na pewno mocno wyróżniającymi się bohaterami na tle innych są wspomniani już Natheal i Lua. Najbardziej błyszczy jednak nastolatka, posiadaczka bardzo wybuchowego charakteru, która nie szczędzi innym mocnych i kąśliwych uwag. Można byłoby tutaj jednak pokusić się o odrobinę mniejszą ilość postaci i jeszcze mocniejsze rozbudowanie zachodzących pomiędzy nimi relacji.
Główna oś rozgrywki Rise Eterna opiera się tutaj na serii bitew, które odkrywają przed graczem zawiłości fabularne. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby cofać się do już rozegranych scenariuszy, odkrywając tym samym nowe postacie czy zdobywając potrzebne surowce. Mapy bitew prezentują dość różnorodne ukształtowanie terenu, na którym zostali umieszczeni liczni przeciwnicy, budynki, miejsca do zbierania surowców czy skrzynie, którymi warto się zainteresować. Do naszej dyspozycji jest oddana drużyna sześciu bohaterów, którzy poruszają się w systemie turowym. Same starcia pokazywane są na osobnym ekranie. Wyraźnie widać więc tutaj czerpanie inspiracji ze wspomnianej już serii Fire Emblem.
Twórcy obok standardowej „taktycznej” walki postanowili zaimplementować w swoim dziele również crafting. Jest on oczywiście dość mocno uproszczony, ale i tak stanowi ciekawy aspekt zabawy. Nie znajdziemy tutaj sklepu, w którym można byłoby nabyć potrzebne eliksiry, czy inne przydatne podczas bitew przedmioty. Wszystko należy odnaleźć samemu lub stworzyć. Na mapach potyczek, pojawiają się miejsce do pozyskiwania zasobów. Wymusza to planowanie przemieszczania się po mapie, tak aby postarać się zebrać jak najwięcej towaru. Niektóre skrzynie czy drzwi, będą wymagały również klucza, co sprawia, że do walki należy się odpowiednio przygotować i wyposażyć postacie w potrzebne „rzeczy”.
Bardzo ciekawie prezentuje się tutaj rozwój postaci. Zrezygnowano ze standardowego rozdawania punktów na rzecz kryształów zwiększających poszczególne parametry bohatera. Ilość miejsca na ich umieszczenie jest ograniczona, na dodatek większość z nich ma swoje plusy i minusy (dodaje punkty do jednego parametru, z innego zaś odejmuje, np. plus 19 zdrowia i minus 4 zręczności). Można je dowolnie zmieniać, tym samym tworząc bohatera takiego, jakim chcemy, aby był.
Jedną z najpoważniejszych i najbardziej wpływających na przyjemność płynącą z rozgrywki wad Rise Eterna jest jej poziom trudności. Gra od samego początku do samego końca jest przesadnie łatwa. Żadna z walk dla kogoś, kto miał kiedykolwiek, chociaż mały kontakt z gatunkiem taktycznych RPG-ów, nie powinna stanowić wyzwania. Zasadniczo nie można tutaj przegrać. Większość bitew wymusza na graczu „przeżycie” dwójki bohaterów (Natheal i Lua). Porażka nie oznacza jednak końca zabawy, bo potyczkę można powtarzać bezkońca. Nie ma tutaj również „permanent death”, więc jeśli nawet podczas walki zginie nam jakiś członek drużyny, to po jej zakończeniu zostaje on automatycznie wskrzeszony.
Cała recenzja na:
https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-gry-rise-eterna/… Expand